Ks. Stefan Caban (1915-1941)

24 mj.

Wikariusz w parafii Słupno.  Urodził się 3 stycznia 1915 roku w  m. Wola, parafia Czerwińsk. W 1928 roku zgłosił się do Gimnazjum św. Stanisława Kostki w Płocku. W gimnazjum, jako harcmistrz prowadził drużynę harcerską. „Nie tylko swoją postawą, lecz i wyrobieniem organizacyjnym budził u kolegów szacunek, a pogodnym spojrzeniem  i uśmiechem jednał sobie ich miłość i zaufanie”. Po uzyskaniu matury zgłosił się do Seminarium Duchownego w Płocku. Tak zapamiętał ks. Stefana, ks. Marceli Molski:

„Ucieszyliśmy się z tą jego decyzją, świadomi, że zyskamy wartościowego kolegę. I nie zawiódł naszych koleżeńskich oczekiwań. Był  i teraz, nawet więcej uczynny, serdeczny dla kolegów i dla ogółu alumnów. Lubiliśmy go, lgnęliśmy do niego, ceniliśmy […] Zżył się z nami,  zapraszał, choć na krótko podczas wakacji do swego rodzinnego domu na wieś do Łagiewnik”.

W seminarium był członkiem Koła Abstynentów i Koła Maryjnego i duszą Koła Przyjaciół Harcerstwa. Wybuch wojny 1 września 1939 roku przerwał studia seminaryjne. Był  to szósty rok kursu.

Ks. Stefan Caban (ADP)

2 września 1939 roku do budynku Seminarium Duchownego w Płocku wtargnęły oddziały SS i policji. Kazano wszystkim  alumnom, klerykom i profesorom w ciągu 2 godzin opuścić Seminarium. Obserwując rozwój wypadków, niekorzystnych dla Kościoła, internowany w Słupnie Arcybiskup Nowowiejski postanowił przyspieszyć święcenia kapłańskie kleryków ostatniego roku seminaryjnego  i 10 czerwca 1940 roku w kościele parafialnym w Słupnie z rąk biskupa Leona Wetmańskiego ks. Stefan Caban przyjął święcenia kapłańskie. Po uzyskaniu święceń kapłańskich otrzymał nominację na wikariusza w rodzinnej parafii w Słupnie. Aresztowany w Słupnie w nocy z 6 na 7 marca 1941 roku – w tym samym czasie aresztowano abpa Nowowiejskiego i bpa Leona Wetmańskiego-został wywieziony do niemieckiego obozu Soldau w Działdowie, miejsca, gdzie bito i znęcano się nad więźniami, szczególnie nad polskimi duchownymi. W obozie nie opuszczał Arcybiskupa, za co był bardziej niż inni  bity: „ Dopóki  Arcybiskup będzie zmuszony  chodzić do swojej celi z grupą księży  na ćwiczenia  obozowe,  jednym podtrzymujących  go stale pod rękę  będzie ks. Caban, aczkolwiek  idąc z tej racji na końcu grupy, będzie więcej niż inni otrzymywał  uderzeń w plecy… . Ks. Caban żył jeszcze  po zgonie Arcybiskupa (28.05.1941 r.). Urzędowe powiadomienie donosiło, że umarł w Działdowie  dnia 16 października 1941 r., (przyczyny śmierci nie podano),  czyli po zgonie ks. bp. Wetmańskiego, lecz czy istotnie w Działdowie  dnia 16 X 1941r.  zmarł – nie wiadomo. Kiedy i w jakich warunkach umarł, nie wiadomo. Gdyby była prawdziwa wersja przytoczona przez ks. Langego przy ks. Bromirskim, musieli zginąć wszyscy o wiele wcześniej. Inne okoliczności sugerują, że wszyscy zginęli jeszcze w połowie września  przed odwołaniem komendanta  obozu ze stanowiska, co nastąpiło w końcu tego miesiąca.” Ks. Stefan Caban miał wówczas 26 lat.


dr Anna Jagodzińska (IPN)

Napisz do nas