Pasjonista z Białuckiego Lasu – ojciec Czesław Załoga

15 cze

5 sierpnia br. będziemy obchodzić 85. rocznicę śmierci siedmiu Pasjonistów z Przasnysza, zamordowanych przez hitlerowskiego okupanta na ziemi działdowskiej. Warto na łamach naszej strony internetowej przybliżyć życiorysy tych Męczenników, dla których w niedalekiej przyszłości rozpocznie się proces beatyfikacyjny.

O. Czesław (Eugeniusz) Załoga (1914 – 1941). Imię zakonne Salwator od Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Urodził się 15 września 1914 roku w Dębinach jako syn Józefa Załogi i Bronisławy z Karwowskich. Chrzest przyjął 29 października 1914 roku w kościele parafialnym w Świętym Miejscu, gdzie ks. Stanisław Brudziński nadał mu imię Eugeniusz. Miał ośmioro rodzeństwa. W 1927 roku, w wieku 13 lat, wstąpił do Szkoły Apostolskiej pod wezwaniem św. Gabriela od M.B. Bolesnej, prowadzonej przez pasjonistów w przasnyskim klasztorze. Wyróżniał się zdolnościami, inteligencją oraz zaangażowaniem w życie wspólnoty. Ze wspomnień kolegi z czasów kleryckich, późniejszego ojca Michała Stolarczyka CP: „Prędko zżył się z nowym otoczeniem, pokochał Zgromadzenie, do którego go Bóg przeznaczył. W przełożonych znalazł zrozumienie i miłość, która mu uczyniła bardziej znośnym oddalenie od rodziny. Był ogólnie lubiany przez kolegów. Wpływał na to i jego charakter, żywy, wesoły, uczuciowy, skłonny do przyjaźni, dobroczynności i współczucia dla wszelkiego rodzaju nędzy. Brał zawsze udział jako organizator lub współpracownik w wszelkiego rodzaju manifestacjach życia szkolnego. Znane było jego zamiłowanie do gry w piłkę (należał do najlepszych graczy, zarówno futbolu, jak i w siatkówce). Lubił śpiewać, zarówno w kościele, jak i poza nim, w gronie przyjaciół. Umysł miał bystry, fantazję bujną, pamięć raczej łatwą niż trwałą. W nauce dobre czynił postępy. Jedynie matematyka sprawiała mu pewne trudności. Pisywał wiersze, które jeśli nieraz co do formy pozostawiały wiele do życzenia, odznaczały się delikatnością i szlachetnością uczuć”.

14 września 1933 roku alumn Eugeniusz przywdział habit. Obłóczyny miały miejsce w klasztorze w Przasnyszu. O. Bartłomiej Rapetti zmienił mu świeckie imię na zakonne „Salwator” i przydał jako wezwanie od „Narodzenia Najświętszej Maryi Panny”. Uczynił to w posłuszeństwie do przełożonych i reguły, ale to łacińskie imię się nie w Polsce nie przyjęło, więc alumn Załoga, zaczął używać drugiego, polskiego imienia „Czesław”. Jak podaje o. Henryk Damian Wojtyska CP: „w zachowanych dokumentach do imienia zakonnego «Salvatore» jest dołączone drugie «Ceslao» – co dowodzi, ze w Rzymie zaczął się posługiwać polskim imieniem – ze względów patriotycznych”. Po złożeniu pierwszych ślubów zakonnych 11 listopada 1933 roku, wspólnie z innymi współbraćmi rozpoczął studia filozoficzne w Przasnyszu. 28 września 1936 roku cała grupa pasjonistów wyjechała do Rzymu na dalsze studia teologiczne w Domu Generalnym na Monte Celio. 12 listopada 1937 roku konfrater Salwator (Czesław) złożył profesję wieczystą na ręce przełożonego generalnego o. Tytusa Cerroniego.

16 kwietnia 1938 roku, wraz z innymi współbraćmi, otrzymał święcenia subdiakona-tu, a 15 maja tegoż roku święcenia diakonatu. 3 lipca 1938 roku został wyświęcony na ka-płana w Collegio Leoniano w Rzymie, a święceń udzielił mu abp Luigi Tragila. Tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej, w lipcu 1939 roku, powrócił do Polski. Mszę prymicyjną odprawił w kościele parafialnym w Świętym Miejscu w uroczystość Przemienienia Pańskiego, 6 sierpnia 1939 roku. Ojciec Czesław Załoga pragnął pracować dla zbawienia dusz i szerzyć Ewangelię wśród tych, do których został posłany. Miał w sobie dobre predyspozycje kaznodziejskie: „przystojną postawę, silny i doniosły głos, wysoko rozwinięte uczucia estetyczne, piękny styl, gorliwość i zapał o zbawienie dusz – wzruszał i porywał innych, tym bardziej, że sam miał wrażliwą duszę poety”.

„Czemu odszedłeś tak prędko, Drogi Czesławie???” – pytał jego wierny kolega ojciec Michał Stolarczyk. Umarł za wcześnie, wtedy, kiedy sam kipiał życiem i rwał się do pracy, do po-święcenia dla dobra bliźnich, których potrzeby żywszy może niż u innych znajdowały od-dźwięk w jego młodej wrażliwej duszy.

W liście-grypsie z 8 czerwca 1941 roku, spisanym w obozie Soldau, o. Czesław żegna się z rodziną, prosząc, by nie płakali po nim. W liście zapisał, wzruszające słowa: „Trudno Bóg tak chciał i tak być musi. Nie martwicie się i nie płaczcie po mnie. Prędzej czy później musielibyśmy się rozstać. Spotkamy się wszyscy na tamtym świecie w niebie. Żegnam Karwowskich, K[oryto]wskich, Chodkowskich jednych i drugich. Józefa mojego brata i bratową, przepraszając ich, że w wojnę tak o nich zapomniałem. Żegnam wszystkich krewnych i znajomych, wszystkich bliskich mojemu sercu. Polecam się modlitwom wszystkich a szczególnie Sióstr Szarytek. Całuję wszystkich mocno. Geniek” (List o. Czesława Załogi z obozu w Działdowie z 8 VI 1941 r. ze zbiorów siostrzenicy o. Czesława – p. Romualdy Kierzkowskiej, przekazany o. Damianowi Wojtysce 21 VI 2006 r.).

W obozie Soldau „esesmani byli bez serca. Wpędzili ojców Pasjonistów do tego żywego grobu (obozu), na rewizji zabrali im wszystko, brewiarze, medaliki nawet – wspominają Siostry Klaryski z Przasnysza – Ojciec Przełożony Pasjonistów pisał nam na kartce: «kopią nas, biją nas… i gorzej jeszcze…» Brata Antoniego [Glinkę] tak zbili, że umarł. Nadszedł sierpień 1941 roku. 4 sierpnia spotkał nas Ojciec Pasjonista [Był to o. Załoga] rozpromieniony: «wyjeżdżamy razem z księżmi, bo nas spisywali». To samo powtórzyli nam księża. Naraz 5 sierpnia i nas spisali mówiąc, że nas wywiozą. Dziś przekonane jesteśmy tylko o jednym, że byli to męczennicy. Umieli cierpieć i w najgłębszym poniżeniu zachowali dziwną godność Sług Ołtarza”.

S. Honorata Szawrc [klaryska kapucynka] dała o. Czesławowi kawałek aspiryny oraz mszał, aby mieli z czego odprawiać Mszę św. i kilka medalików. O. Załoga chwycił ze wzruszeniem modlitewnik i załzawionym głosem odrzekł: „Mszał, mszał. Jego wychudzone ręce drżały ze wzruszenia, gdy go odbierał”.

W dokumentacji obozowej, zachowanej w Aktach Tajnej Policji Państwowej Oddział w Ciechanowie/Płocku (akta przechowywane w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej), znajduje się teczka osobowa o. Czesława Załogi. Niemcy nigdy nie wpisywali prawdziwej przyczyny śmierci w kartę zgonu, często podając nieprawdziwe informacje. W tych aktach szczególną uwagę zwracają dokumenty: list rodziców, akt zgonu oraz pismo lekarza dr. S. Schweli o przyczynie śmierci. W liście do płockiego Gestapo rodzice Józef i Bronisława Załoga informują, że na początku lipca 1941 roku wystosowali prośbę o zwolnienie syna Eugeniusza, ojca pasjonisty z Przasnysza. Do tej pory nie otrzymali odpowiedzi, nawet czy ich syn żyje. W piśmie zwracają się również o uprzejme udzielenie informacji. Pod listem podpisała się siostra o. Czesława, Eugenia Cieszkowska, z d. Załoga. List złożono w starostwie w Przasnyszu 31 sierpnia 1941 roku, a do płockiego Gestapo trafił 6 września 1941 roku. Prawdopodobnie w tym czasie o. Czesław już nie żył.



Natomiast w piśmie z dnia 1 października 1941 roku, wystawionym przez lekarza SS-Hauptsturmführera S. Schwelę i przesłanym do placówki gestapo w Ciechanowie, zawarta jest sfabrykowana przyczyna śmierci ojca Czesława: „Polski więzień w areszcie ochronnym, Eugeniusz Załoga, urodzony 15 września 1941 roku w Przasnyszu, został przyjęty 20 marca 1941 roku. Załoga trafił do szpitala [obozowego] 15 września 1941 roku z zaka-żoną raną prawego ramienia. Pomimo obfitego podawania «Eleudronu» nie nastąpiła po-prawa. Wystąpiła niewydolność krążenia. Załoga stracił puls i przytomność. Zmarł 30 września 1941 roku o godzinie 14.45. Przyczyna zgonu: sepsa. Lekarz obozowy. Podpis SS-Hauptsturmführera Schwela”. 8 grudnia 1941 roku w piśmie Landrata w Przasnyszu do płockiego gestapo poinformowano, że rodzice ww. mężczyzny zostali ustnie poinformowani o jego śmierci przez placówkę żandarmerii w Przasnyszu. Natomiast 12 grudnia 1941 roku powiat w Przasnyszu wysłał kolejne pismo do płockiego Gestapo, w którym czytamy: „Matka wyżej wymienionego więźnia pojawiła się dzisiaj w tutejszym urzędzie i poprosiła o zwrot lub wydanie rzeczy należących do jej zmarłego syna. Jeżeli nic nie stoi na przeszkodzie, aby przesyłka dotarła do rodziny, proszę o podjęcie dalszych działań”. Płockie Gestapo, w dniu 17 grudnia 1941 roku, odesłało korespondencję do starosty powiatowego w Przasnyszu, w której stwierdzono: „Rzeczy zmarłego Załogi nie zostaną wydane jego bliskim”.

5 sierpnia 1941 roku o. Czesław Załoga, wierny Bogu i Ojczyźnie, oddał swoje życie w ręce Tego, którego ukochał. Został zamordowany wraz z innymi współbraćmi z przasnyskiego zakonu w Lesie Białuckim, gdzie mógł zostać zagazowany w samochodzie lub rozstrzelany w egzekucji. Z wiersza o. Czesława Załogi Modlitwa Pańska: „Panie,/Przebaczasz (ja nie przebaczę?),/Nawet swym okrutnym zdrajcom!/Ja, chociaż może zapłaczę./Odpuszczam mym winowajcom!”

W 1944 roku okupant niemiecki zorganizował akcję zacierania śladów swojej zbrodniczej działalności (Aktion 1005), w trakcie której zwłoki pomordowanych z Lasu Białuckiego były wykopywane z masowych grobów przez więźniów i palone lub niszczone w inny sposób. Podczas tej operacji zwłoki ojca Czesława mogły zostać spalone. Męczennik wiary w chwili śmierci miał 27 lat.

Andrzej Rutecki

Napisz do nas