Siedmiu Pasjonistów.
06 sty

W przeddzień śmierci s. Teresy Kowalskiej, s. Honorata Szwarc przypadkowo spotkała na korytarzu o. Sylwiusza Pajewskiego i szepnęła mu, że Teresa jest umierająca. Ojciec Sylwiusz polecił wówczas, aby chora o godz. 17.00, zrobiła rachunek sumienia i wzbudziła żal za grzechy, a on w tym samym czasie udzieli konającej rozgrzeszenia in articulo mortis [w niebezpieczeństwie śmierci]. W taki sposób, jak to czynił wszystkim zakonnicom wtedy, gdy wywożono je z Przasnysza. Kiedy s. Teresa robiła rachunek sumienia i zbudzała żal za grzechy, w tym samym czasie w celi na drugim piętrze o. Sylwiusz modlił się za nią i udzielał jej rozgrzeszenia. Siostry wspólnie z cierpiącą i konającą siostrą Marią Teresą odmówiły pokutę – psalm 51. Siostra – męczennica zasnęła w Panu o godz. 3.30 na ranem 25 lipca 1941 roku[1].
Kilka dni po śmierci s. Teresy, inne siostry spotkały na schodach o. Czesława, który im powiedział, że tak zbili br. Antoniego Glinkę, że skutkiem tego umarł. Referujące to wydarzenie kapucynki nie podają powodów tego brutalnego skatowania br. Antoniego – po wojnie wśród pasjonistów istniało przekonanie, że ujął się za którymś z współbraci, który był bity przez wachmanów i dlatego został sam zakatowany na śmierć.

W obozie Soldau esesmani byli bez serca. Wpędzili ojców Pasjonistów do tego żywego grobu (obozu), na rewizji zabrali im wszystko, brewiarze, medaliki nawet – wspominają Siostry Klaryski z Przasnysza – Ojciec Przełożony Pasjonistów pisał nam na kartce: «kopią nas, biją nas… i gorzej jeszcze…» Brata Antoniego [Glinkę] tak zbili, że umarł. Nadszedł sierpień 1941 roku. 4 sierpnia spotkał nas Ojciec Pasjonista[2] rozpromieniony: «wyjeżdżamy razem z księżmi, bo nas spisywali». To samo powtórzyli nam księża. Naraz 5 sierpnia i nas spisali mówiąc, że nas wywiozą. Dziś przekonane jesteśmy tylko o jednym, że byli to męczennicy. Umieli cierpieć i w najgłębszym poniżeniu zachowali dziwną godność Sług Ołtarza[3].
S. Honorata dała o. Czesławowi kawałek aspiryny oraz mszał, aby mieli z czego odprawiać Mszę św. i kilka medalików. O. Załoga chwycił ze wzruszeniem modlitewnik i załzawionym głosem odrzekł: Mszał, mszał. Jego wychudzone ręce drżały ze wzruszenia, gdy go odbierał[4].
Niemcy prawdopodobnie odkryli chorobę ojca Sylwiusza[5], co mogło być bezpośrednim powodem decyzji o zamordowaniu całej grupy pasjonistów.
Sterty ubrań po zagazowanych leżały na terenie placu obozowego, a więźniowie wrzucali je do wykopanego dołu. Co jakiś czas Niemiec polewał je jakimś kwasem. Tkaniny rozpuszczały się, a z dołu unosił się delikatny dymek i żrący zapach kwasu. Do tego dołu Jan Grudziński wrzucił sutanny po księżach oraz „czerwoną czapeczkę” biskupa Wetmańskiego. Ks. Jacewicz stwierdza, że kogo nie zdołały zniszczyć choroby, ciężkie warunki życia obozowego, głód – wykańczają hitlerowscy oprawcy[6].
[1] Koska D., Życie ukryte przed światem…, s. 249 – 250.
[2] Był to o. Czesław Załoga.
[3] Relacja sióstr Kapucynek z Przasnysza spisana na prośbę ks. W. Jezuska, Przasnysz, 28 grudnia 1946 [w:] Dokumenty i wypowiedzi o abp. A.J.Nowowiejskim pod red. M.M. Grzybowskiego…, s. 549
[4] H. D. Wojtyska CP, Historia Zgromadzenia Pasjonistów…, t. 2, s. 75.
[5] O. Sylwiusz chorował na zapalenie płuc.
[6] W. Jacewicz, J. Woś, Martyrologium…, t. 2 s. 376.
Infografika







