Godzina wspólnego wyzwolenia już wybiła.

22 st.

Powstanie 1863.

Skąd biorą się powstania? Z położenia, z upadku. Powstajemy, żeby się podnieść. Powstajemy, kiedy sytuacja jest nie do zniesienia. Odruch powstania wiąże się z poczuciem poniżenia, zniewolenia, skrępowania.

            W 1815 roku, kiedy zostało utworzone Królestwo Kongresowe, nastąpił nowy podział ziem Rzeczypospolitej. Ponad 80 procent terytorium przedrozbiorowego Królestwa Polskiego znalazło się pod panowaniem cara, 7 % ziem należało do Prus, a 11 % do Austrii. Czy można było walczyć o polską niepodległość na 7 lub 11 procentach jej historycznego obszaru? Bez Warszawy? Walka o niepodległość musiała się rozstrzygać w takim położeniu między Polską a Rosją.

            Jednym z najważniejszych powstań w ponadtysiącletniej historii Polski jest powstanie styczniowe, które wybuchło w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku. Stoi ono w centrum polskiej tradycji niepodległościowej. Przeszło dwa lata walk, ponad 1200 stoczonych bitew, ok. 200 tysięcy uczestników.

Ku powstaniu.

            „Nie dawaj nigdy wolności Polakom; utrwal to, co zaczęte i staraj się doprowadzić do końca trudne dzieło zruszczenia [obrusieniia] tego kraju, w niczym nie osłabiając podjętych środków” – taką radę, raczej nakaz pozostawił synowi Aleksandrowi II, car Mikołaj w testamencie spisanym 30 lipca 1835 r.  Car Aleksander II przyjechał do Warszawy po raz pierwszy w 1856 roku. Jego przyjazd rozbudził nadzieję na zmiany po ciężkich rządach cara Mikołaja II. Spodziewano się poszerzenia swobód oraz przyznania wolności. „Żadnych marzeń, panowie, żadnych marzeń” – powiedział do zgromadzonych.  Po tych słowach Polacy oprzytomnieli. W czerwcu 1860 roku odbył się pogrzeb generałowej Sowińskiej – wdowie po bohaterze powstania listopadowego. Przerodził się w manifestację warszawskiej młodzieży. 29 listopada 1860 roku, w trzydziestą rocznicę wybuchu powstania listopadowego – zebrały się rzesze na Mszy Św. na Lesznie u karmelitów. Odśpiewano wówczas zapomnianą pieśń „Boże, coś Polskę” ze słowami „Ojczyznę, wolność, racz nam wrócić Panie…” oraz „Jeszcze Polska nie zginęła”. W 1861, kilka dni przed   śmiercią ks. abp Antoni Fijałkowski- uczestnik powstania listopadowego, przemówił do duchowieństwa: „umierającym proszę i zaklinam was głosem, trzymajcie zawsze z narodem; starajcie się, jako pasterze ludu bronić sprawy wspólnej ojczyzny i nie zapominajcie nigdy, że jesteście Polakami.” 14 października 1861 r. władze wprowadziły stan wojenny, aresztowano ponad 1,5 tys. mężczyzn.  Rok później ogłoszono „brankę”, czyli pobór do carskiej armii na 20 lat. Urzędy miały przygotowane listy rekrutów. Poboru dokonywano z „całą brutalnością, na jaką żołdactwo zdobyć się mogło, toteż działy się rzeczy straszne. Odrywano synów od umierających matek, zabierano gości i młodego męża z wesela, stawiających opór bito bez miłosierdzia i zakuwano w kajdany.”

Do broni.

            22 stycznia 1863 roku ogłoszono Manifest 22 stycznia wydany w Warszawie przez Tymczasowy Rząd Narodowy, w którym możemy przeczytać: „ po strasznej hańbie niewoli, po niepojętych męczarniach ucisku Centralny Narodowy Komitet, obecnie jedyny legalny Rząd Twój Narodowy, wzywa Cię na pole walki już ostatniej, na pole chwały i zwycięstwa, które Ci da i przez imię Boga na niebie dać przysięga, bo wie, że Ty, który wczoraj byłeś pokutnikiem i mścicielem, jutro musisz być i będziesz bohaterem i olbrzymem!(…) Do broni więc, Narodzie Polski, Litwy
i Rusi, do broni, bo godzina wspólnego wyzwolenia już wybiła, stary miecz nasz wydobyty, święty sztandar Orła, Pogoni i Archanioła rozwinięty.”

Podczas powstania stoczono ponad 1200 bitew i potyczek. Wąchock, Węgrów, Siemiatycze, Iłża, Janów Podlaski – to tylko niektóre miejscowości, w których trwała walka o wolność
i niepodległość. Z rozlicznych kuźni rozlegał się stukot młotów kujących piki i kosy, sypały się iskry, buchała para, skrzypiały warsztaty stolarskie, szewcy szyli buty, krawcy mundury, z dala dochodziły dźwięki Mazurka Dąbrowskiego, z powstańczych drukarni wychodziły odezwy, pisma, rozkazy.

Dyktator – Romuald Tarugutt

R. Traugutt

            „Nauczył nas wiązać miłość Ojczyzny z miłością Boga i służyć Ojczyźnie po Bożemu” ( Prymas Wyszyński), „ocalił moralną wielkość Powstania Styczniowego” (P.Jasienica), „człowiek, który swoją potęgą woli, swoją umiejętnością rządzenia potrafił utrzymać powstanie, i to przez najtrudniejsze, bo zimowe miesiące. Był to jedyny w powstaniu dyktator faktyczny, który na swoich barkach zdołał je jeszcze przeciągnąć ku wiośnie” (J. Piłsudski).

17 października 1863 roku zebrało się trzech członków Rządu Narodowego. Do tego grona dołączył generał Romuald Traugutt w towarzystwie Józefa Gałęzowskiego, dyrektora wydziału wojny. Generał wygłosił, krótkie przemówienie, w którym oświadczył zebranym, że od tej chwili przestają być Rządem Narodowym, a on sam ster tego Rządu obejmuje.

Generał Traugutt został aresztowany przez rosyjską policję w kwietniu 1864 roku. Więziono go
w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. 19 lipca wydano wyrok śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano 5 sierpnia 1864 roku.

Bohater  z działdowszczyny.

            Franciszek Teodor Stecki, herbu Radwan,  urodzony 20 października 1843 roku w Nicku.
Po wybuchu powstania styczniowego zorganizował niewielki oddział partyzancki, z którym przedostał się do Prus i podporządkował się komendantowi Ignacemu Mieczkowskiemu ( starszemu) z Ciborza, k. Lidzbarka. Stecki został dowódcą oddziału kawalerii liczącego 50 ludzi. W jednej z większych bitew pomiędzy Poniatowem a Chromakowem w dniu 10 sierpnia 1863 roku , oddział Franciszka Steckiego został otoczony przeważającymi siłami wroga. Stecki wydał rozkaz walki. W pewnej chwili ranny dowódca oddziału spadł z konia, nadbiegły Kozak zamierzał go przebić kindżałem. Mimo ciężkiej rany powstaniec ostatkiem sił wytrącił mu broń z ręki i raził go śmiertelnie wystrzałem. Rozwścieczona dzicz kozacka, mszcząc się, zadała młodemu dowódcy ciosy bronią sieczną i palną, tak że padł on z 32 ranami, mając obcięte palce u obu rąk i nos oraz wybitych 8 zębów. Jednak silny organizm powstańca wszystko przetrwał. Zmarł 18 sierpnia 1930 roku, został pochowany na cmentarzu parafialnym w Działdowie.

Myśląc ojczyzna ( św. Jan Paweł II ) .

„Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać. Przychodzi jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie. […] Całym sobą płacisz za wolność – więc to wolnością nazywaj, że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać. Tą zapłatą  wchodzimy w historię i dotykamy jej epok: Którędy przebiega dział pokoleń między tymi, co nie dopłacili, a tymi, co musieli nadpłacać?
Po której jesteśmy stronie? […]

[…] Nie możemy godzić się na słabość. Słaby jest lud, jeśli godzi się ze swoją klęską, gdy zapomina, że został posłany, by czuwać aż przyjdzie jego godzina. Godziny wciąż powracają na wielkiej tarczy historii. Oto liturgia dziejów”.

Opracował: Andrzej Rutecki

Napisz do nas